home site map contact
company
services
partners
solutions
support
news
case studies
Piesza wędrówka
Ekwipunek turysty
Szlaki górskie
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piesza wędrówka po Górach Świętokrzyskich

Jesli już jestesmy w Górach świętokrzyskich, nie możemy ominąć Łysej Góry, słynącej z sabatów czarownic i największej w kraju swiatyni pogańskich bożków. Koniecznie trzeba też zdobyć najwyższy tamtejszy szczyt Łysicę. Dla takiego planu wycieczki najwygodniej będzie się ulokować w wiosce u podnóży Łysogór, Świętej Katarzynie.  Zanim wyjdziemy w góry, warto zwiedzić tamtejszy klasztor,  kościół zbudowany w 1399 r. przez pustelnika oraz Muzeum Minerałów i Skamieniałości. Kiedyś czarownica smarowała stopy i ramiona tłuszczem zabitych niemowlat, wskakiwała na kozła, osła, miotłę czy grabie i wylatywała przez komin na Łysa Górę, krzyczac po drodze: "Płot nie płot, wies nie wies, biesie nies". Nam pozostaje droga pieszo, bardziej męczaca, ale na pewno ciekawsza, przez Puszczę swiętokrzyska. Wchodzimy więc na szlak czerwony. Za własciwy poczatek szlaku uważa się zródło sw. Franciszka, położone na stromej polanie kilkaset metrów w głab lasu, naprzeciwko wjazdu na teren schroniska. Z daleka widać już drewniana kaplicę z rzezba swiętego, umieszczona na froncie. U jego stóp migocze zródło ujęte w kamienne, kilkustopniowe obramowanie. Podobno woda sw. Franciszka ma własciwosci lecznicze. Poza tym jest bardzo smaczna. Tutaj koniecznie trzeba napełnić bukłak na drogę, bo następne zródło znajduje się dopiero za szczytem Łysicy.

Przed nami najbardziej stromy odcinek. Wspinamy się przez gęsty, mroczny las bukowo-jodłowy. Droga najeżona jest coraz większymi kawałkami kwarcytu kalambryjskiego. Patrzac w górę nagle widzimy lawinę czarnych głazów. Na szczęscie lawina jest nieruchoma, kwarcyty dobrze trzymaja się podłoża. Tuż przy szczycie mijamy po lewej ogromne gołoborze (polanę szczelnie wypełniona kamieniami). Jeszcze kilka kroków i już rozgladamy się za pieńkiem z biało-czerwonym paskiem i napisem Łysica. Jestesmy 611 metrów nad poziomem morza. Prawdziwy szczyt (612 m) znajduje się jednak kilka metrów obok. Jak czytamy w przewodniku sprzed 30 lat, postawiono tu w 1930 r. dębowy krzyż. Krzyż jeszcze jest, tyle że zwalony. Spróchniały kadłub leży na zboczu, obok widać otoczone kamieniami miejsce, w którym się złamał. Krzyż leży na zboczu, wkrótce pewnie się z niego zsunie.

U Swiętego Mikołaja

Teraz czeka nas kilka kilometrów spaceru równa, lesna scieżka. Prowadzi ona do starego drewnianego domku. Kiedys, gdy roiło się tu jeszcze od wilków, miejscowy ciesla postawił w lesie kapliczkę sw. Mikołaja, opiekuna podróżnych. Kilkaset metrów dalej znajdziemy szumiacy pod kładka strumień. Kolejna okazja do napełnienia butelki. Powoli zbliżamy się do ludzkich osad. Na drodze pojawiaj± się wyżłobienia opon, słychać już pianie koguta, zza drzew przeswituja chałupy. Wreszcie czerwono-białe znaki na drzewach wyprowadzaj± nas na pastwisko. Jestesmy we wsi Kakonin. Idziemy prosto do asfaltowej drogi, gdzie stoi budka z piwem i słodyczami. Szlak wiedzie w lewo kręta, asfaltowa droga przez wies. Stad mamy wreszcie rozległy widok, ograniczony na horyzoncie granatowymi grzbietami wzniesień. W oddali, po lewej stronie widać wysoki szpikulec. To wieża telewizyjna na szczycie Łysej Góry. Tam własnie zmierzamy.

Do huty

Znowu wchodzimy do lasu. Teraz będziemy isć jego skrajem, po prawej stronie mijajac pracujacych w polu wiesniaków. Tuż przy wejsciu natykamy się na bezimienny grób. Metalowy krzyż z informacja na tabliczce, prosba o zmówienie pacierza za duszę zmarłego. Dalsza drogę przecinaja liczne strumyczki i kładki. Zdarzaja się też ławeczki i drewniane daszki, gdzie można się skryć przed deszczem. Wreszcie drzewa się kończa i stajemy nad ogromna przełęcza, na dnie której swieca kolorowe domki. To Przełęcz Hucka, a osada w dole nazywa się [Huta Szklana]. Jestesmy w jednym z najlepszych punktów widokowych Gór Swiętokrzyskich. Tu w XVI w. benedyktyni swiętokrzyscy prowadzili hutę szkła. Stała nad strumykiem po prawej stronie drogi prowadzacej na Łyss Górę. W XVIII w. produkcję zarzucono ze względu na silna konkurencję szkła zagraniczego.

U swista i Pogody

Na drugi co do wielkosci szczyt Łysogór (595 m) wchodzimy z przełęczy szeroka, asfaltowa droga. Tu na spacer przyjeżdżaja samochodami całe rodziny. Zostawiaja auta na parkingu obok budek ze słodyczami, pamiatkami i kaszanka. Na koniec wyłania się przed nami 145-metrowa wieża telewizyjna. Za ni± zaczyna się teren klasztoru zwanego Swiętym Krzyżem. Rozbudowywany przez stulecia klasztor nosi dzis slady wszystkich stylów, od romańskiego po klasyczny. W sasiadujacym z nim XVIII-wiecznym kosciele przechowywane sa ponoć relikwie Swiętego Krzyża. Stad nazwa obiektu.

Łysa Góra

Łysa Góra (Mons Calvis) między VIII a X wiekiem była największym w Polsce centrum kultu pogańskiego. XIX-wieczni historycy wspominaja o wydobytym tu "posagu bożyszcza dawnego, węglem osypanego". Starsza literatura przytacza podania o istnieniu na Mons Calvis trzech bożków: Łady, Body i Leli zwanych inaczej Swistem, Poswitem i Pogoda. Co roku z poczatkiem wiosny lud gromadził się tutaj na wspólnych modłach i ofiarach. Za klasztorem widać jeszcze slad usypanego z miejscowego kwarcytu wału, który ograniczał miejsce kultu. Goły szczyt góry swietnie nadawał się też do sabatów, czyli schadzek z diabłem. Przynajmniej raz na kwartał, a obowiazkowo w noc Walpurgii (z 30 kwietnia na 1 maja), zlatywały się tu czarownice z całego kraju. Wspólnie z diabłem, który na te okazje przybierał postać kozła, ustalały plan szkód i utrapień na nadchodzacy kwartał. Potem przez cała noc oddawały się tańcom, ucztom i rozpuscie. Wesołe towarzystwo przepędzili w X wieku mnisi benedyktyńscy. Według jednego z podań, sprowadziła ich tu z Sazawy Dabrówka, żona Mieszka I. To oni zbudowali kapliczkę i niewielki klasztor, a na łysym zboczu posiali lecznicze zioła. Stad do dzisiaj miejsce to nazywa się Apteka.

Powrót

Wędrowalismy około 16 kilometrów. Zmęczeni wybiora pewnie czekanie na autobus (przystanek znajduje się tuż przy klasztorze). Ci, którym się spieszy, powinni zejsć do Szklanej Huty i tam podażyć w dół asfaltowa droga  próbujac złapać "okazję". Tym, którzy maja ochotę jeszcze się przejsć, proponuję spacer wzdłuż jezdni przez malownicze wioski i pola. Ale uwaga! Droga asfaltowa jest dużo dłuższa. Około 17 km do wsi Górno, i tam skręcamy w prawo na drogę do Swiętej Katarzyny. Do schroniska będzie jeszcze około osmiu kilometrów.  

 

Copyright © Goryswietokrzyskie.info

Home | About Us | Contact Us